Brak komentarzy

Skończyłam wczoraj czytać McDusię. Wbrew powszechnej opini, mnie nadal się podoba jeżycjada. Po prostu lubię i mam sentyment. Trzeba też pamiętać, że to książki dla młodzieży. Nie można po nich oczekiwać wielkiej intelektualnej strawy.

Mam tak jak Gabrysia, gdy wychodzę, wracam lub przechodzę obok swojego bloku, muszę się na chwilę zatrzymać i spojrzeć w okna. I uwielbiam, gdy jest wtedy na polu już szaro lub ciemno i uda mi się dojrzeć w rozświetlonym mieszkaniu kogoś sylwetkę. Najczęściej mężowską w kuchni, gdy coś działa przy blacie albo dziewczynki w oknie balkonu, gdy wypatrują, czy mama już przypadkiem nie wraca. Nie jest to proste i częste, bo mieszkamy na 3 piętrze.

Jak co wtorek o 9, miałam wypić telekawę z siostrą (ona z kawą u siebie, ja z kawą u siebie, rozmawiające przez telefon). Kawa gotowa, dzwonię, odbiera E. i mówi, że W. śpi jeszcze, bo chora. Tęsknię za Nią, a do grudnia jeszcze tak daleko.

Tak wiele się zmieniło i wydarzyło, odkąd przestałam pisać. Chciałoby się to opisać, ale nie wiem od czego zacząć. Spróbuję chociaż trochę. To, co jeszcze pamiętam.

Dużym sukcesem w tym roku było zdanie egzaminu na wymarzone prawo jazdy.  Nie wiem, dlaczego, ale bardzo nie wierzyłam w siebie w tej sprawie. Po kilkuletniej przerwie, wziełam kilka godzin jazd i zdałam za drugim razem. Teraz jeżdżę swobodnie i bardzo mnie ta jazda cieszy i odpręża. Uwielbiam wręcz. Choć początki były nerwowe. Przez jakiś czas, przed każdym wyjazdem jelitka domagały się konkretnego oczyszczenia ;) Teraz czuję jedynie lekki surcz, gdy mam sama jechać w nieznane. Choć nabieram i tym pewności siebie, bo za każdym razem trafiam bezproblemowo. Prawo jazdy jednak niesamowicie ułatwiło mi życie i bardzo bardzo się cieszę, że je mam.

Teraz wziełam się za spełnianie innego marzenia. Rozwijam skrzydła w innym zawodzie. Droga długa i wyboista, ale wierzę, że się uda. A nawet gdyby się nie udało, nie będę sobie wyrzucać, że nie próbowałam.

Zamiast pisać dalej, muszę jednak wybrać się do łóżka. Poleżeć, odpocząć póki dziewczątka są w przedszkolu, bom solidnie przeziębiona.

Pępowina.

Brak komentarzy

Leżę z Lelką na kanapie. Młoda wkłada mi do pępka czerwonego, podłużnego żelka (węże Haribo – pycha!). Po chwili go wyjmuje.

„Pępowina Ci odpada!”

Córeczka douli. Nie ma co :)

Brak komentarzy

Zapomniałam o tym blogu. Redakcja blog.pl przypomniała mi o nim kilka dni temu. Że jak sama nie przeniosłam sobie bloga na wordpress to oni zrobią to z automatu.

Dziś przewertowałam archiwum i płakałam przy tym jak bóbr ze wzruszenia. Końcówka ciąży z Lenką, opis porodu, połogu, niemowlęctwo Lenki, pojawienie się Mai, teksty Lenki, nasze dialogi, komentarze czytelników. Czas tak szybko zamazał lub `ubiednił` te wspomnienia.  Teraz szkoda mi, że przerwałam pisanie. A najbardziej mi żal utraconego bloga z naszego życia zanim pojawiły się dzieci i z początku pierwszej ciąży.

Zaczynam od nowa!

Postaram się pisać codziennie choć kilka słów.

De gustibus.

Brak komentarzy

Posłuchaj sobie – mówię do P. i włączam mu piękną piosenkę z Tuby.
I jak?
Jak na Ciebie, całkiem niezła
– odpowiada P.

A później słucha jej przez cały dzień, dziad jeden.

*

Brak komentarzy

Już wkrótce reaktywacja.

.

2 komentarzy

.

.

9 komentarzy

Kilka miesięcy temu zobaczyłam pierwszy taki komentarz. Podpisany moim nickiem, ale nie mój.
Była wymiana mailowa z tą osobą. Poprosiłam o zmianę w podpisie, podałam kilka argumentów. Nie da się z Nią dojść do porozumienia. `Nie, bo nie`. `Nie, bo dlaczego akurat ja?` (Bo ja mam bloga pod tym nickiem! Bo ja mamten nick od lat! Mada faka!).
Niestety, gdy czytam nie swój komentarz podpisany `hola`,to mnie to bardzo zniechęca do `życia blogowego`. I dzisiaj zniechęciło mnie tak bardzo, że postanowiłam skończyć z holą. Z wielkim żalem. 
Zastanawiam się teraz, jak najlepiej zarchiwizować bloga? Są tu bardzo drogocenne dla mnie zapiski, jeszcze od czasu ciąży z Lenusią.
Dziękuję wszystkim za odwiedziny, za komentarze, za wsparcie w trudnych chwilach.

Buzi!

Poniedziałek.

2 komentarzy


Moja niespełna trzyletnia córeczka od soboty karmi piersią swoje lalki.
A dziś depilowała nóżkę swojej młodszej siostry naklejką.

Czwartek.

Brak komentarzy

Za każdym razem, jak oglądamy M jak Miłość to marzy nam się taki Heniu. Nie dość, że zrobi zakupy, ugotuje obiad, zaprowadzi i odporowadzi dziecko do przedszkola to jeszcze jak ktoś ma zły dzień i niechcący się na nim wyżyje to on  powie `nie szkodzi, Marta.`

Gwałtownie zachciało nam się z P. gołąbków (bo zobaczyłam reklamę gołąbków bez zawijania). Robić nam się nie chciało, więc P. poszedł i kupił dwa słoje pudliszek. Otworzyłam i poczułam Irlandię. Wspomnienia wróciły. Tak tak, bo w Irlandii co drugi dzień spożywaliśmy kupne gołąbki, kupowane w drodze powrotnej ze stażu w ruskim sklepie.

Poniedziałek.

Brak komentarzy

Uwielbiam jak obie zasną przed 19 i mamy dla siebie kilka godzin!

Wciągneliśmy się w `Housa`. Codziennie walimy co najmiej jeden odcineczek.

Właśnie smażę pieczary na zapiekanki. Pieczary, my love.

Dziewczynka i Reksio.

2 komentarzy

Taka spokojna niedziela. Najpierw mój i Lenki dopołudniowy spacer, szybki obiad, a później lody w nowoodkrytej lodziarni.
Nie znam bardziej słodkiego, dobrego i kochanego dziecka od Lenki.

***

4 komentarzy

Cała Maja.

1 komentarz

Ciepły, słoneczny dzień. Na ławce w parku karmię Maję. Owinęłam malutką w kocyk i zrobiłam z niego `zadaszenie` między Mają, a mną, co by było dyskretniej. I tak nie było zbyt wielu ludzi. Raz za czas przeszedł ktoś z psem lub zakochana parka. Maja miarowo ciumkała w najlepsze. Stękała sobie przy każdym łyczku…
I w momencie jak mijała nas grupa 7 osób, z rozmachem pacnęła rączką w kocyk i jednocześnie wypuściła pierś z buzi. Kocyk opadł, a moja pierś ujrzała światło dzienne i wytrysło z niej kilka strużek mleka.

Kurtyna.

***

Brak komentarzy


- Mamusiu, pobudujesz ze mną z klocków?
- No jasne. A co zbudujemy?
- Auchan.

***

4 komentarzy

Są małżeństwem od 16 lat. Przez pierwsze osiem starali się o dziecko. Nie wychodziło. Zrezygnowali, odpuścili. Jednego wieczora ze smutku nachlali się prawie do nieprzytomności. 9 miesięcy później urodziła się ich córeczka. Dziś, po kolejnych ośmiu latach małżeństwa, oczekują czwatego potomka :) Już trzeci był nieplanowany.
O, losie.

***

11 komentarzy

Nie piszę, bo nie mam czasu. Na nic. Te 10 wolnych minut przy drugim śniadaniu wolę poświęcić na poczytanie innych blogów. A jak czasami mam już trochę więcej czasu, to nie wiem, co pisać. Zbyt dużo tego wszystkiego się nazbierało. Myśli, wydarzeń, planów.

Jestem nieustannie zmęczona i niewyspana. Często boli mnie głowa. Mam dość przymusowego siedzenia w domu z powodu pogody. Marzę o suchej i ciepłej wiośnie.

Resztę wypunktuję, co by szybciej było.

1. Lenka nie dostała się do przedszkola państwowego. Po kilku wizytach w prywatnych, zdecydowałam, że w tym roku darujemy sobie tradycyjne przedszkole i będzie chodziła na zajęcia do Domu Kultury 2, 3 razy w tygodniu po 5 godzin.
2. Kupiliśmy sobie nowy aparat fotograficzny. Jest super. Liczba zdjęć i filmów w naszej rodzinie znacznie wzrosła.
3. Zabukowaliśmy sobie wakacje na wrzesień we Włoszech. Odliczam tygodnie.
4. Maja skończyła pół roku. Pełza do tyłu. Przesała już tak marudzić. Teraz dużo się śmieje. Dostała już pierwsze jabłuszko i marchewkę.  
5. Lenka mądra, bardzo sprawna fizycznie, kochana.

***

Fajowe są, nie? Warte tego zmęczenia i niewyspania. Bez dwóch zdań.

***

4 komentarzy

***

Brak komentarzy

Jako, że mam już poważne braki w garderobie, a L. wyrosła z kapeluta na lato, pojechaliśmy w piątek po południu do Wielkiego Centrum Handlowego. Pierwszy raz od wielu miesięcy. 
A tam dziewczyny i kobiety modnie ubrane, z makijażem, z ładną fryzurą, z torebusią, piękne, uwodzicielskie .
I zobaczyłam siebie w oknie wystawy. Stare spodnie, koszulka po starszej siostrze, nieśmiertelny kucyk, jedyny kosmetyk to krem do twarzy i antyperspirant, wielka torba wypełniona pampersami, chusteczkami, zabawkami, przekąskami i co najmniej jedno dziecko pod pachą.
Nie żebym się czuła gorsza. Czasami ubiorę się lepiej i zrobię ten makijaż (mam tak jak Beata Tyszkiewicz: fryzura i makijaż w 5 minut i wyglądam ok). Najczęściej jednak, pamiętam, żeby zabrać dla dziewczyn zapasowe ubranka, coś do picia, coś do auta, żeby się nie nudziło, a zapominam `ubrać siebie` i wychodzę tak ubrana, jak chodziłam po domu :)

A co do zakupów. Bardzo nie lubię ich robić. Nie lubię tłumów, nie lubię szukać po sklepach, nie znoszę przymierzania. Cieszą mnie ładne ubrania, buty, biżuteria, ale wolałabym, żeby ktoś mi to przyniósł do domu. Takie jak mi się podoba i w odpowiednim rozmiarze.

L. szalała. Tańczyła na środku sklepu, bo muza jej się spodobała. Zaczepiała wszystkie dzieci i niektórych dorosłych. Do wszystkich się uśmiechała. Jak była u mnie na rękach, pogłaskała po ramieniu panią, która stała obok nas. Ot, tak. 
Przyjaciel świata.
 
***
Byliśmy dziś w parku dinozaurów w Zatorze. L. była zachwycona.

Mój ulubieniec:

Śliczniutki, prawda?

Wtorek.

Brak komentarzy

Dziś dla równowagi, a raczej mojej psychicznej nierównowagi, Lenka zbójuje, Maja z trudem zasypia po 1,5 godzinie usypiania (ma czasami problem z uśnięciem, pomimo, że jest bardzo zmęczona i śpiąca), a ja jestem niewyspana i co za tym idzie, mam mało cierpliwości.

A kiedy Lenusza nie jest zbójnikiem, jest rozbrajająca.

- No rewelacja, laska – powiedziała, gdy zrobiłam sobie najzwyklejszego w świecie kucyka.

albo

- Nie zasłaniaj mi, myszko (i czule mnie głaszcze po policzku)

***
Lena nauczyła się dziś jeździć na łańcuchowym rowerze.

Poniedziałek.

2 komentarzy

Odżyło to, co już dawno odżyć powinno. Witaj libido.

Maja śpi na balkonie. Lenka jest już trzecią godzinę na spacerze z babcią. Obiad na dziś dostaliśmy wczoraj od mamy P. Pyszny gulasz.
Tak, to ja proszę codziennie :)

Sobota u babci.

1 komentarz

A gdy my byłyśmy u babci, P. pomalował nasz duży pokój. Wyszło super.

***

Brak komentarzy

Na zewnątrz jest +18, słońce i lekki wietrzyk.
I jak widzę około 7-miesięczne niemowlę, ubrane w kombinezon, grubą, wełnianą czapkę (na czapce kaptur z kombinezonu), siedzące w głębokim wózku i przykryte dodatkowo kocykiem to mi po prostu słabo.

***
Kupiliśmy sobie stół! I 6 krzeseł do niego. I nowe meble do salonu. I farby do ścian, bo poprzedni kolor był kompletnie nie trafiony. Ale się cieszę. Będzie pięknie!

Śmiechotka.

Brak komentarzy


 

***

3 komentarzy

- przewraca się już na brzuszek? – zapytał kilka dni temu Cypisek, wchodząc do pokoju, w którym na kanapie leżała, dopiero co obudzona Maja.
- na razie tylko na boki, ale już Ją tu otaczam poduszkami w razie jakby co…

Aktualizacja :)
Właśnie dziś, w pierwszym dniu szóstego miesiąca życia, Maja wykonała przewrót z plecków na brzuszek. (Po czym, rozpłakała się żałośnie, ponieważ nie potrafiła wyciągnąć spod siebie rączki :))

A Cypisek ma już malutki okrągły brzuszek i 10 cm człowieka w środku :) Chyba nigdy nie przestanie mnie to fascynować.


  • RSS